Czy opuszczenie niedzielnej Mszy św. z ważnego powodu, np. niebezpiecznych warunków atmosferycznych lub choroby dziecka w domu, jest grzechem?
To dobre i praktyczne pytanie, z którym, jestem pewien, wiele osób od czasu do czasu się boryka. Dziękuję, że pytasz! Myślę, że odpowiedź jest bardzo prosta. Myślę, że najlepszą odpowiedzią na to pytanie będzie najpierw podkreślenie powodu, dla którego jesteśmy „obowiązkowi” uczęszczania na niedzielną Mszę św. i niektóre dni świąteczne.
Po pierwsze, w naszych czasach, w kulturze, w której żyjemy, istnieje tendencja do niechęci do władzy i tego, że mówi się jej, co ma robić. Cenimy naszą wolność. Czasami jednak cenimy to do tego stopnia, że zapominamy o roli prawowitej władzy w naszym życiu. Rodzice wiedzą, że dzieci, zwłaszcza nastolatki, nie lubią, gdy mówi się im, co mają robić i jakie obowiązują zasady. Ale jest to akt miłości i konieczny. Podobnie Bóg dał Kościołowi, w szczególności papieżowi, władzę nakładania na nas obowiązku odprawiania określonych dni kultu. Ale nigdy nie powinniśmy zapominać, że jest to łaska i dobro! Jest to sposób, aby z całą pewnością dowiedzieć się, czego Bóg chce w związku z naszym oddawaniem Mu czci podczas Mszy św. Zatem sprawując tę władzę, Kościół zobowiązał nas do oddawania czci podczas Mszy św. w niedziele i niektóre święta. Powtórzę: jest to dobra rzecz i uwalnia nas od ciężaru samodzielnego rozwiązywania tego problemu.
Mając to na uwadze i przy właściwym zrozumieniu obowiązku uczestniczenia we Mszy św. w tych dniach, tak, grzechem jest celowe opuszczanie Mszy z własnej winy. Jest to akt nieposłuszeństwa, a także lekceważenia świętości Mszy świętej. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych jest to trudne do przełknięcia i czasami nasza obrona chce natychmiast wzrosnąć, gdy powiedziano nam, co mamy robić. Chciałbym jednak z miłością rzucić wyzwanie każdemu, kto ma takie odczucia, aby uświadomił sobie, że ten „obowiązek” tak naprawdę jest aktem miłości ze strony Boga i Jego Kościoła.
Teraz do sedna twojego pytania. A co jeśli będzie zła pogoda, będziesz mieć chore dziecko lub coś podobnego? Nie sądzę, że istnieje na to czarno-biała odpowiedź poza stwierdzeniem, że Bóg jest Bogiem bardzo rozsądnym i nigdy nie nałożyłby na nas ciężaru, który byłby nierozsądny i zbyt uciążliwy. Tak więc, mówiąc wprost, uważam, że mogą istnieć bardzo uzasadnione powody, dla których ktoś może opuścić Mszę św. i byłaby to słuszna decyzja. Oczywistym przykładem może być osoba starsza, która nie potrafi zbyt dobrze prowadzić pojazdu podczas burzy śnieżnej. Czy Bóg będzie zły, jeśli ta osoba będzie zbyt boi się stawiać czoła drogom ze strachu, że utknie w miejscu lub ulegnie wypadkowi? Myślę, że nie. Powtórzę jeszcze raz: Bóg nie jest nierozsądny. Chore dziecko może być kolejnym uzasadnionym przykładem.
Ale bądź ostrożny! Czasami mamy tendencję do korzystania z hojności Boga. Dobrą zasadą w przypadku opuszczenia Mszy z uzasadnionego powodu jest to, że nie wychodzi się z jakiegokolwiek powodu! Na przykład, jeśli zdecydujesz się opuścić mszę z powodu śniegu, a potem pójdziesz do kina, do sklepu lub McDonald's, to my postąpimy nierozsądnie i nie będziemy uczciwi w ocenie sytuacji. Niektórzy tęsknią również z powodów niedogodności, takich jak urlop. Ale znowu nie jest to rozsądna wymówka wykluczająca niemożność.
Ostatnią kwestią, którą poruszę, a którą tak łatwo można przeoczyć, jest to, że nigdy nie powinniśmy zapominać, że chodzenie na Mszę św. to niesamowity przywilej! Mentalność obowiązku to podejście minimalistyczne. Prawda jest taka, że powinniśmy pracować nad wzbudzeniem głębokiego pragnienia uczestniczenia we Mszy św., ponieważ odkryliśmy wielkie duchowe korzyści płynące z jej odprawiania i przyjmowania naszego Pana w Komunii Świętej! Jeśli uda nam się osiągnąć ten stan umysłu, myślę, że zawsze będziemy wiedzieć, co robić.


