Św. Teresa z Lisieux kojarzy się dziś z prostotą, pokorą i „Małą Drogą”. Ale jako nastolatka potrafiła być również niezwykle zdecydowana, spontaniczna i pełna świętego zapału.
Teresa Martin i jej siostry dorastały w domu, w którym wiara nie była jedynie niedzielnym obowiązkiem. Modlitwa, nabożeństwa, wyrzeczenia, pielgrzymki i żywa pamięć o świętych były częścią codziennego życia rodziny Martin.
W takim środowisku wzrastała przyszła święta Teresa od Dzieciątka Jezus, znana dziś jako św. Teresa z Lisieux i „Mały Kwiatek”.
Jedno z wydarzeń z jej młodości pokazuje jednak Teresę od strony, której czasem nie zauważamy: jako dziewczynę pełną temperamentu, odwagi i niemal dziecięcej determinacji.
Jeszcze przed wstąpieniem do Karmelu Teresa wyruszyła wraz z rodziną na pielgrzymkę do Rzymu. Była to ta sama podróż, podczas której zwróciła się osobiście do papieża Leona XIII z prośbą o pozwolenie na wcześniejsze wstąpienie do klasztoru.
Pielgrzymka, która miała zmienić jej życie
Teresa bardzo wcześnie odkryła powołanie do życia karmelitańskiego. Problem polegał na tym, że była niezwykle młoda.
Nie chciała jednak biernie czekać.
Podczas rodzinnej pielgrzymki do Rzymu postanowiła wykorzystać możliwość spotkania z papieżem Leonem XIII. Mimo obowiązujących zasad zachowania podczas audiencji zwróciła się do niego osobiście, prosząc o pozwolenie na wstąpienie do Karmelu.
Już ten moment pokazuje coś charakterystycznego dla Teresy: kiedy była przekonana, że czegoś chce od niej Bóg, potrafiła działać z ogromną determinacją.
Ta sama energia ujawniła się podczas wizyty w jednym z najbardziej znanych miejsc Rzymu.
Teresa i Celina przybywają do Koloseum
Podczas pielgrzymki grupa odwiedziła Koloseum.
Dla Teresy i jej siostry Celiny nie był to jedynie słynny zabytek starożytnego Rzymu.
Patrzyły na to miejsce przez pryzmat pamięci o pierwszych chrześcijanach i męczennikach.
Chciały znaleźć się jak najbliżej miejsca, które w ich pobożności łączyło się ze świadectwem ludzi oddających życie za Chrystusa.
Pragnęły uklęknąć i pomodlić się w miejscu, które kojarzyły z krwią męczenników.
Dwie młode siostry w ogromnym Koloseum
Dla innych była to kolejna atrakcja podczas zwiedzania Rzymu. Dla Teresy i Celiny miejsce to stało się niemal sanktuarium pamięci o chrześcijańskiej odwadze.
Problem: arena była niedostępna
Kiedy grupa weszła do Koloseum, okazało się, że główna część areny była odgrodzona.
Dla większości pielgrzymów oznaczałoby to po prostu pozostanie w wyznaczonym miejscu.
Teresa i Celina miały jednak inny plan.
Podczas gdy reszta grupy podążała za przewodnikiem po dostępnej części zabytku, obie siostry wykorzystały moment nieuwagi.
Przedostały się pod barierą i pobiegły w stronę areny.
Chciały uklęknąć i pomodlić się tam za świętych męczenników.
Nie była to chłodna ciekawość turystyczna. Teresa chciała w konkretny sposób zbliżyć się do świadków wiary, których podziwiała i których męczeństwo rozbudzało jej pragnienie całkowitego należenia do Chrystusa.
Modlitwa na arenie
Teresa i Celina uklękły na ziemi i modliły się.
Według przekazanej historii zabrały również trochę żwiru, traktując go jako pamiątkę z miejsca związanego w ich wyobraźni i pobożności z męczennikami.
Następnie szybko wróciły do swojej grupy.
Ich krótkie zniknięcie miało przejść niemal niezauważone.
Możemy jedynie wyobrazić sobie reakcję ich ojca, św. Ludwika Martin, kiedy córki wróciły do niego po tej małej rzymskiej wyprawie.
Czy święci zawsze byli spokojni?
Gdy patrzymy na obrazy świętych, często widzimy spokojne twarze, złożone dłonie i idealnie uporządkowaną pobożność.
Ich prawdziwe życie było jednak znacznie bardziej ludzkie.
Święci mieli temperament.
Byli odważni.
Popełniali błędy.
Musieli dojrzewać.
Uczyli się rozeznania, cierpliwości i posłuszeństwa.
Teresa także nie urodziła się jako gotowa święta.
Historia z Koloseum pokazuje młodą dziewczynę, której gorące serce nie zawsze chciało czekać.
To samo serce Bóg później oczyszczał i prowadził ku niezwykle dojrzałej duchowości.
Od wielkich czynów do Małej Drogi
W młodości Teresa fascynowała się męczennikami, misjonarzami i heroicznymi czynami świętych.
Chciała zrobić dla Jezusa coś wielkiego.
Z czasem odkryła jednak, że jej własna droga do świętości nie będzie polegała przede wszystkim na spektakularnych czynach.
Będzie polegała na miłości przeżywanej w małych rzeczach.
Na cierpliwości.
Na przyjmowaniu trudności.
Na przebaczeniu.
Na wykonywaniu zwyczajnych obowiązków z miłością.
Na zaufaniu Bogu nawet wtedy, gdy człowiek czuje się mały i słaby.
Teresa nie straciła swojego zapału. Bóg przemienił go. Energia nastolatki, która chciała znaleźć się jak najbliżej męczenników, stała się później całkowitym zawierzeniem Jezusowi w najmniejszych wydarzeniach codzienności.
Co oznacza stać się jak dziecko?
Jezus nie zachęca nas do infantylności.
Dziecięctwo duchowe nie oznacza unikania odpowiedzialności ani naiwnego patrzenia na życie.
Oznacza ufność.
Dziecko wie, że samo nie wystarczy sobie we wszystkim.
Potrzebuje pomocy.
Potrafi wyciągnąć ręce.
Potrafi zaufać.
Właśnie to stało się centrum duchowości Teresy.
Nie próbowała zostać wielką dzięki własnej sile.
Chciała pozwolić Bogu, aby On sam prowadził ją ku świętości.
Męczennicy przypominali jej o całkowitej miłości
Fascynacja Teresy męczennikami nie była fascynacją cierpieniem dla samego cierpienia.
Widziała w nich ludzi, którzy postawili Chrystusa ponad wszystkim innym.
Ich świadectwo rodziło pytanie: jak bardzo ja kocham Jezusa?
Nie każdy chrześcijanin zostanie wezwany do męczeństwa.
Każdy jest jednak wezwany do wierności.
Czasami ta wierność wyraża się nie w jednym heroicznym geście, lecz w tysiącach małych wyborów dobra.
Świętość może mieć temperament
Ta krótka historia z Rzymu jest sympatyczna także dlatego, że przypomina nam o czymś ważnym.
Bóg nie tworzy świętych według jednego wzoru.
Nie musi najpierw usunąć naszej osobowości, energii, poczucia humoru czy temperamentu.
Chce je oczyszczać i kierować ku dobru.
Teresa pozostała Teresą.
Jej świętość nie polegała na tym, że przestała być sobą.
Polegała na tym, że coraz bardziej pozwalała Bogu przemieniać całe swoje „ja” przez miłość.
Święta z charakterem
„Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (por. Mt 18,3). Zapał Teresy, aby znaleźć się blisko świadków wiary, pokazuje coś z tej dziecięcej prostoty i całkowitego oddania, które później stały się sercem jej Małej Drogi.
Zaufaj Bogu jak dziecko
Poproś dziś św. Teresę z Lisieux, aby pomogła ci wzrastać w tej dziecięcej ufności Bogu, która stała się centrum jej Małej Drogi. Powierz Mu jedną sprawę, którą próbujesz kontrolować wyłącznie własnymi siłami.
Zrób dziś jedną małą rzecz z wielką miłością
Nie musisz szukać wielkich okazji do heroizmu. Wybierz dziś jedną zwyczajną czynność — rozmowę, obowiązek, pomoc drugiej osobie albo chwilę modlitwy — i wykonaj ją świadomie z miłości do Boga. Właśnie w takich małych rzeczach Teresa odkryła swoją drogę do świętości.
Modlitwa za wstawiennictwem św. Teresy z Lisieux
Święta Tereso od Dzieciątka Jezus, naucz mnie ufać Bogu tak, jak dziecko ufa kochającemu Ojcu.
Pomóż mi nie szukać świętości jedynie w wielkich czynach, ale odkrywać ją w małych obowiązkach, cierpliwości, przebaczeniu i miłości.
Wyproś mi serce odważne, proste i całkowicie oddane Jezusowi.
Amen.



