booked.net

banner nowy wersja 2

Św. Marcina de Porres

Kalendarz
plakat_kalendarz_icagenda
Termin: piątek, 3 listopad 00:00

Wspomnienia Świętych i Błogosławionych

Święty dnia – Św. Marcin de Porres (1579–1639)


1579–1639 Patron Afroamerykanów, osób dwurasowych, fryzjerów, karczmarzy, biednych, Peru, pracowników służby zdrowia, szkół publicznych, telewizji oraz sprawiedliwości międzyrasowej i społecznej Kanonizowany przez papieża Jana XXIII 6 maja 1962 r.

Będąc pewnym, że zasłużył na surowszą karę za swoje grzechy niż inni, przymykał oczy na ich najgorsze przewinienia. Był niestrudzony w swoich wysiłkach na rzecz poprawy przestępcy i siadał z chorymi, aby nieść im pocieszenie. Dla biednych zapewniał żywność, odzież i lekarstwa. Robił wszystko, co mógł, aby zaopiekować się biednymi parobkami, czarnymi i mulatami, na których patrzyno z pogardą jako na niewolników, czyli na margines społeczeństwa tamtych czasów. Zwykli ludzie odpowiedzieli, nazywając go „Martinem miłosiernym”. Usprawiedliwiał błędy innych. Przebaczał najcięższe krzywdy, przekonany, że za własne grzechy zasługuje na znacznie surowszą karę.
Z homilii kanonizacyjnej św. Jana XXIII

W 1532 roku hiszpańscy odkrywcy przybyli do współczesnego Peru i schwytali cesarza Inków Atahualpę, co zapoczątkowało hiszpańską kontrolę w regionie. Zaledwie pięć lat później papież Paweł III wydał bullę, w której ubolewał nad doniesieniami, że wielu hiszpańskich generałów zachowywało się jak tyrani i rabusie, okrutnie prześladując rdzenną ludność. Kradli ich srebro i złoto, zabierali ich ziemie, zmuszali do niewolniczej pracy i traktowali ich jak podludzi. W 1542 roku Hiszpania ustanowiła Wicekrólestwo Peru, formalizując kontrolę polityczną nad regionem. Chociaż niektórzy przybywający misjonarze bronili praw tubylców, większość okrucieństwa miała nadal miejsce. Król Hiszpanii Filip II również był świadomy chaosu i próbował interweniować, ale bez powodzenia. W 1581 roku król Filip zdecydował się wysłać swojego najlepszego biskupa do Peru. Wybrał przyszłego świętego Turybiusza z Mogrovejo, który w ciągu najbliższych dwudziestu pięciu lat pomoże przemienić nowy naród. Święty Turybiusz był jednym z pięciu świętych, którzy wyszli z Peru na przełomie XVI i XVII wieku. Pozostali to święci Róża z Limy, Juan Macías, Franciszek Solano i święty, którego dzisiaj czcimy, Martin de Porres.

Martín de Porres y Velázquez urodził się w Limie, w Wicekrólestwie Peru, zaledwie dwa lata przed przybyciem św. Turybiusza z Mogrovejo na nowego arcybiskupa i trzydzieści siedem lat po ustanowieniu kontrolowanego przez Hiszpanów Wicekrólestwa Peru. Ojciec Martina był Hiszpanem, a jego matka była wyzwoloną niewolnicą pochodzenia afrykańskiego lub tubylczego. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem Martin stał się nieślubnym dzieckiem rasy mieszanej, przez co zyskał poniżającą etykietę „mulata”. Miał jedną siostrę dwa lata młodszą.

Po urodzeniu siostry Martina ojciec, wstydząc się swoich ciemnoskórych dzieci, porzucił rodzinę, pozostawiając matkę Anę, aby sama wychowywała dzieci. Ana zarabiała skromnie na życie, prając ubrania, więc rodzina była dość biedna. Ponieważ hiszpańscy osadnicy przywieźli ze sobą misjonarzy, w poprzednich dziesięcioleciach podejmowano wspólne wysiłki na rzecz katechizacji i chrztu zarówno tubylców, jak i afrykańskich niewolników. Choć niewiele jest dokumentów dotyczących wczesnej formacji wiary Martina i jego siostry, jasne jest, że Martin od najmłodszych lat rozwinął w sobie głęboką miłość do Boga oraz miłość do biednych i cierpiących. Jedna z historii głosi, że kiedy Ana wysyłała Martina na rynek, aby kupił żywność dla rodziny, ten często w drodze do domu rozdawał żywność biednym. Kiedy Martin miał dwanaście lat, jego matki nie było już stać na wyżywienie go, więc wysłała go do szkoły, w której mógł mieszkać i uczyć się przez kilka lat. Następnie przyjął go fryzjer-chirurg i nauczył go zawodu. Chociaż „fryzjerzy” i „chirurdzy” mogli nie wydawać się przedstawicielem tego samego zawodu, byli oni wówczas jednymi z najpopularniejszych lekarzy. Ponieważ fryzjerzy nabyli wprawę w posługiwaniu się ostrzami do strzyżenia włosów, wzywano ich także na operacje i uczyli się innych podstawowych technik medycznych. Martin szybko zakochał się w tym zawodzie, ponieważ dawał mu możliwość nie tylko utrzymania się, ale także służenia innym.

Podczas stażu jako fryzjer-chirurg życie modlitewne Martina pogłębiło się. Często każdej nocy spędzał wiele godzin na modlitwie, wchodząc coraz głębiej w boską jedność. Zawsze darzył podziwem braci dominikanów w Limie, lecz przyjmowanie profesów zakonnych przez przedstawicieli rasy mieszanej było niezgodne z prawem hiszpańskim. Ponieważ bardzo pragnął uczestniczyć w życiu dominikańskim, udał się do klasztoru Różańca Świętego w Limie i zwrócił się do przełożonego z prośbą o przyjęcie go jako brata świeckiego bez ślubów. Pozwolenie zostało wydane.

Przez następne osiem lat Martin żył i ubierał się jak dominikanin, ale pracował jako sługa wspólnoty. Strzygł braciom włosy, gotował, sprzątał, prał, a swoją wiedzę medyczną wykorzystywał do opieki nad chorymi. W końcu tak dobrze wywiązał się ze swoich obowiązków, że powierzono mu zadanie jałmużny rozdawanej biednym przez społeczność. Te osiem lat było czasem głębokiej pokory. Martin nigdy nie narzekał, ale chętnie służył braciom i wspólnocie lokalnej w najbardziej służalczy sposób, z najczulszym współczuciem i troską. Chociaż niektórzy nadal patrzyli na niego z pogardą jako na „mieszańca” i „nieślubne dziecko”, ci o chrześcijańskiej duszy nie mogli nie zauważyć niezwykłych cnót, jakie przejawiał Martin. W rezultacie, po ośmiu latach pokornej służby, przełożony wspólnoty liczącej 300 braci postanowił zignorować hiszpańskie prawo i poprosił Martina, aby w wieku dwudziestu czterech lat złożył formalne śluby dominikańskie, co uczynił z posłuszeństwa. Przez następne dziesięć lat brat Martin kontynuował swoją pokorną posługę i z każdym rokiem pogłębiał się w modlitwie, spędzając niezliczone godziny przed Najświętszym Sakramentem i rozwijając głębokie nabożeństwo do naszej Najświętszej Matki. Poddał się także surowym pokutom, a jego pokora gwałtownie wzrosła. Pewnego dnia, gdy klasztor borykał się z problemami finansowymi i przełożony szukał rzeczy, które mógłby sprzedać, aby zebrać pieniądze, brat Martin zawołał szczerze: „Jestem tylko biednym mulatem, sprzedaj mnie!”

W wieku trzydziestu czterech lat brat Martin został kierownikiem szpitala i obowiązek ten miał spełniać przez następne dwadzieścia pięć lat, aż do swojej śmierci. Jako sanitariusz brat Martin wykorzystał umiejętności, których nauczył się jako fryzjer-chirurg, aby pomóc w uzdrowieniu wielu ludzi. Ludzie zaczęli jednak zauważać, że jego lekarstwa zdawały się być wspierane przez nadprzyrodzoną moc. Zaczęto donosić o cudach. Choć na wielu zrobiło to wrażenie, głęboka pokora, współczucie i duchowa mądrość brata Martina wywarły jeszcze większy wpływ. Troszczył się nie tylko o dominikanów, ale regularnie wyszukiwał biednych i chorych we wspólnocie, czasami przyprowadzając do klasztoru najbardziej chorych i wychudzonych, a nawet zapewniając im własne łóżko. Chociaż niektórzy bracia narzekali, głębia miłości brata Martina była tak przekonująca, że ​​skargi szybko zniknęły.

Stopniowo brat Martin zaczął wywierać głęboki wpływ nie tylko na braci, ale na całą Limę. Jego cuda wzrosły. Czasem w cudowny sposób pojawiał się w pokoju chorego zakonnika i opiekował się nim, nawet nie otwierając drzwi. Donoszono o bilokacjach, a przybywający z Europy i Afryki twierdzili nawet, że ukazał się im tam, zanim przybyli do Peru. Założył dom dla sierot. Nieustannie błagał o jałmużnę w całym mieście, rozdając wszystko innym braciom i biednym w mieście. Niektórzy widzieli go okrytego światłem lub lewitującego podczas modlitwy. Potrafił czytać w duszach i otrzymał cudowną mądrość i wiedzę, dzięki którym najbardziej uczeni z ludzi zwrócili się do niego o radę. Było mnóstwo cudownych uzdrowień, a jego miłość nigdy nie ustała. Kochał nawet bezdomne zwierzęta, traktując je z godnością jak stworzenia Boże, a niektórzy twierdzili, że potrafił się nawet w cudowny sposób porozumieć z nimi. Po jego śmierci cuda nasiliły się, gdy ludzie szukali jego wstawiennictwa. Dwadzieścia pięć lat po jego śmierci ciało Martina zostało ekshumowane i uznane za nienaruszone.

Święty Marcin de Porres rozpoczął swoje życie w biedzie i odrzuceniu. Cierpienia te nie wpłynęły jednak negatywnie na jego duszę, a jedynie doprowadziły do ​​wzrostu jego cnót. Jego dusza była tak głęboko zjednoczona z Bogiem, że Bóg czynił przez niego cuda. Kiedy oddajemy cześć temu świętemu, pokornemu bratu dominikaninowi, zastanów się nad wszystkim, co w twoim życiu wywołuje złość i zniechęcenie. Święty Marcin miał wiele takich pokus, ale wszystkie zamienił w okazje do łaski. Pozwól, aby Święty Marcin zainspirował Cię do zrobienia tego samego, aby Bóg mógł użyć każdego krzyża w Twoim życiu, aby zrodzić obfitość swojej miłości.

Modlitwa

Święty Marcinie de Porres, Twoje ubóstwo i odrzucenie nie przeszkodziły Ci w dążeniu do miłości Boga. Twoja miłość do Boga napełniła Cię wówczas wieloma cnotami i głęboką miłością do ludu Bożego. Módlcie się za mnie, abym nauczyła się od Waszego życia pokory i nigdy nie zachwiała się w zaangażowaniu w modlitwę, aby Bóg mógł dokonać wielkich rzeczy we mnie i przeze mnie dla świata. Święty Marcinie de Porres, módl się za mną. Jezu ufam Tobie.

 

Telefon
E-mail
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Terminy


Okres: piątek, 3 listopad 00:00 - 23:59
Termin: niedziela, 3 listopad 00:00 - poniedziałek, 3 listopad 00:00 - wtorek, 3 listopad 00:00 - środa, 3 listopad 00:00 - piątek, 3 listopad 00:00 - sobota, 3 listopad 00:00 - niedziela, 3 listopad 00:00 - poniedziałek, 3 listopad 00:00 - środa, 3 listopad 00:00 - czwartek, 3 listopad 00:00 - piątek, 3 listopad 00:00 - sobota, 3 listopad 00:00

Wspierane przez iCagenda