Boisz się cierpieć, ale lepiej jest dziękować za to Bogu, bo im więcej zniesiesz tutaj na dole, tym mniej zniesiesz na górze. Smutek jest częścią dziedzictwa zabranego z czyśćca.Św. Lidwin ze SchiedamLudwina od dzieciństwa była bardzo oddana Najświętszej Maryi Pannie. Kiedy miała piętnaście lat, podczas jazdy na łyżwach została przewrócona przez przyjaciela i złamała żebro. Żebro nie chciało się zagoić, a na jego miejscu pojawiła się ogromna rana. Od tego momentu cierpiała każdego dnia i z coraz większą intensywnością. Ból zamienił się w gangrenę i rozprzestrzenił się po całym ciele. Była przykuta do łóżka, z którego nigdy nie wstała. Żaden lekarz nie był w stanie jej pomóc. Całe jej ciało było jedną pęcherzową masą wrzodów.
Ludwina modlił się cały czas, miał codzienne wizje i został wybrany na duszę ofiary. Oprócz wrzodów Jezus dał jej stygmaty. Miała dar prorokowania i czytania dusz. Wielu ważnych osobistości przychodziło do niej po modlitwy i rady. Pewnego razu sceptyczny ksiądz przyniósł jej niekonsekrowaną hostię, a ona od razu rozpoznała, że to był tylko chleb. Lydwine od pewnego momentu żył wyłącznie Eucharystią. Jeden z jej krzyżyków dotyczył rutynowego strumienia gości, z których część wątpiła w jej stygmaty. Widząc, jak krwawi i dzięki jej słowom otworzyła się przed nimi dusza, uwierzyli.
Oto jedna z moich ulubionych historii. Nie mam pod ręką jej biografii, którą kiedyś przeczytałam, więc opiszę ją własnymi słowami:
Ludwina codziennie rozmawiała z Naszym Panem i Matką Bożą, a także świętymi i aniołami. Cierpiała z radością, przyjmując wszystko, co zesłał jej Pan w drodze udziału w Jego Krzyżu. Pewnego dnia dusza ofiary poprosiła naszego Pana o nawrócenie notorycznie niemoralnego młodego mężczyzny w Schiedham. Jezus odpowiedział, że Jego łaska jest wystarczająca i że ta osoba zwyczajowo odrzucała łaskę. „On grzeszy właśnie teraz”, powiedział Jezus, „w chwili, gdy mówimy”. Lydwine nie odpowiedziałaby „nie”. Pragnęła szczególnej łaski. Pragnęła jego duszy. Jezus odmówił: „Moja sprawiedliwość na to nie pozwoli”. Potem zaczęła narzekać. „Popatrz, co wycierpię za dusze” – powiedziała – „cierpię Twoją Mękę, wszystko dla Ciebie. Czy Twoje miłosierdzie nie jest na tyle kochające, aby pozyskać tego nieszczęśnika z powrotem do łaski?” Jezus nie dał się wzruszyć. – Moja sprawiedliwość na to nie pozwoli, wystarczy. „Jeśli tak jest” – zaprotestowała Lydwine – „porozmawiam z twoją matką”. Jezus zniknął, a Maria przyszła i odpowiedziała na jej modlitwę. Kilka sekund później młody człowiek zapukał do drzwi, prosząc błogosławionego świętego, aby posłał po księdza. Posłała po księdza i ten wielki grzesznik ze łzami w oczach złożył szczerą spowiedź. Matka postawi na swoim. I tak właśnie chce Syn.
Św. Ludwina zmarła w 1433 r., 14 kwietnia. Jej życie spisał współczesny Tomasz a Kempis, mieszkający niedaleko Schiedam w Holandii. Ostatecznie została kanonizowana w 1890 r. przez papieża Leona XIII, po prawie pięciuset latach nieoficjalnego uznania jej za świętą.
Wspierane przez iCagenda